Tegoroczne letnie wakacje postanowiliśmy spędzić na górskich wędrówkach. Wybór padł na Słowację - bo niby blisko, a jakoś nigdy wcześniej nie było nam tam po drodze.
Choć z kwaterami na Słowacji problemu nie ma, zdecydowaliśmy się zachować ulubioną przez nas formę letnich, wakacyjnych noclegów - pod namiotem - która nie dość, że przyjemna, to jeszcze umożliwia pełną elastyczność w planowaniu pobytu.
Naszym celem były trzy odmienne rejony Słowacji - Mała Fatra, Słowacki Raj i Wysokie Tatry.
Na początek ruszyliśmy w Małą Fatrę.
Rejon nie jest zbyt rozległy, jednak różnice wysokości - znaczne. Naszą bazą wypadową był kemping w Niżnych Kamencach, nieopodal Terchovej.
Aby dotrzeć stąd do szlaków warto jednak dysponować własnym środkiem transportu.
Szlaki turystyczne wiodą malowniczymi okolicami, a łąki - choć to już sierpień - pełne są kwitnących kwiatów.
W ciągu kilku dni przewędrowaliśmy większość tras.
Pierwszy dzień to wędrówka przez Sokolie, Baraniarky i Kravarske, by ponownie powrócić do Doliny Vratnej.
Kolejnego idziemy na najwyższy szczyt Małej Fatry - Wielki Kryvań (1.708m npm), tam mały odpoczynek z widokiem na całe pasmo i dalsza wędrówka - przez Chleb i Poludniovy Gruń, zakończona długim, długim zejściem do Chaty na Gruni.
Trzeciego dnia przez malownicze Horne Diery i Tesną Riznę zmierzamy ku najbardziej charakterystycznym szczytom Małej Fatry - Rozsutcom. Maly i Velky - oba Rozsutce różnią się od otaczajacych je szczytów skalistą, dolomitową budową. Z przełęczy Medzirozsutce idziemy malowniczym wejściem na Maly, wracamy do przełęczy i kierujemy się ku Velkiemu Rozsutcowi (1.610m npm). A stamtąd już powrót szlakiem w dół.
Ostatni dzień pobytu w Małej Fatrze postanawiamy przeznaczyć na leniuchowanie - jedziemy do Rajeckich Teplic, by popluskać się w basenach z wodami termalnymi.
Nazajutrz żegnamy fatrzańskie widoki i przenosimy się do Słowackiego Raju. Po drodze postanawiamy odwiedzić jeszcze Vlkolinec - położoną niedaleko Rużomberka wieś - rezerwat architektury, wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Niewielka osada składa się z kolorowych, drewnianych chałup ustawionych szczytami do głównej drogi. Większość z nich ma prywatnych właścicieli, jedna udostępniona jest do zwiedzania - urządzono tu muzeum.
Kolejnym wakacyjnym etapem jest Słowacki Raj. Zatrzymujemy się na ogromnym kempingu w Podlesoku. Jego głównym atutem jest lokalizacja - stąd zaczynają się główne trasy wiodące do malowniczych roklin. 
Pierwszego dnia ruszamy doliną Sucha Bela - jedną z najbardziej znanych tego rejonu. Szlak wiedzie głównie korytem potoku, miejscami aby umożliwić przejście ułożono kładki z bali, a różnice wysokości pokonuje się dzięki systemowi stalowych drabinek. Zabawa jest znakomita!
Podobnie jest także w pozostałych odwiedzonych przez nas w kolejnych dniach roklinach.
Kolejne dni to bowiem kolejne trasy - dolina Stredne Piecky, gdzie drabinki poprowadzono tuż obok wodospadu, dolina Velky Sokol, w którym złapała nas iście tropikalna ulewa, Sokolia Dolina z najwyższym w Słowackim Raju Zavojovym Vodopadem.
Jeden z dni przeznaczamy także na malowniczy przełom Hornadu i dalej Klastoriską Roklinę wiodącą do polany o tej samej nazwie. Polany Klastorisko nie sposób ominąć - tu zbiega się kilka tras. Warto przy okazji obejrzeć ruiny klasztoru, od którego zresztą to miejsce wzięło nazwę. Trwają obecnie próby odrestaurowania zabytku.
Od Klastoriska wędrujemy do doliny Velky Kysel. Przed wejściem do niej można przejść jeszcze "pętelką" żółtego szlaku do Obrovsky'ego Vodopadu.
Ten niewielki, leżący nieco na uboczu szlak uznaliśmy za najładniejszy w całym Słowackim Raju. Prócz nas nie było tam turystów, a wrażenia - wspaniałe!
Dalej był już Velky Kysel i powrót przez Glac Malą Polanę, gdzie podpatrywaliśmy wygrzewajace się w słońcu jaszczurki.
Podczas pobytu w Słowackim Raju jeden dzień warto też poświęcić na zwiedzenie wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO Dobsinskiej Lodovej Jaskyni koło wsi Stratena. W jej wnętrzu przez cały rok zalega gruba warstwa lodu.
Podczas wycieczki jest też okazja do zwiedzenia okolicznych miasteczek - Spiskiej Nowej Wsi i Lewoczy z zabytkowymi kamieniczkami na rynku i kościołem Św. Jakuba.
Ze Słowackiego Raju ruszamy w Wysokie Tatry.
Po drodze zwiedzamy Spiską Kapitulę z katedrą Św. Marcina oraz rozległe zamczysko - Spissky Hrad.
Zatrzymujemy się na kempingu w Tatrzańskiej Vrbie.
Kolejny dzień to wędrówka ze Strbskiego Plesa Mlynicką Doliną do wodospadu Skok 
i dalej niemal bezludnym szlakiem do przełęczy Bystre Sedlo.
To poranna niespecjalna pogoda sprawiła, że na szlaku jest pusto, późniejsza zmiana aury to nagroda dla wytrwałych. Przechodzimy przełęcz i w całej krasie pojawia się przed nami Furkotska Dolina. Wędrując nią dochodzimy do Chaty pod Soliskom. Tu zatrzymujemy się na małe co nieco, a potem schodzimy do Strbskiego Plesa, po drodze zahaczając jeszcze o narciarską skocznię.
Następnego dnia szlak wiedzie nas na Rysy. Mijamy Popradskie Pleso i ruszamy w górę. Dziś pogoda nie rozpieszcza - jest pochmurno i chłodno, chwilami popaduje deszcz. Wchodzimy do "Chaty pod Rysami", ale tak tam tłoczno, że wypijamy tylko na stojąco po herbacie i zaraz ruszamy dalej.
Na szczycie niestety widoczność nie przekracza kilku metrów - tak więc z podziwiania widoków nic nie wyszło.
Wracamy tą samą drogą i raz jeszcze wstępujemy do "Chaty pod Rysami". Tym razem tłoku już nie ma, za to dosłownie wpadamy na niewidzianych od lat znajomych ze studiów! Oczywiście pogaduchy nie miały by końca, oni idą jednak dopiero na szczyt. Wypijamy wspólnie kawę i umawiamy się na wieczorne spotkanie u nas na kempingu.
Kolejnego dnia podczas wędrówki na Kryvań
dla odmiany możemy cieszyć się słońcem i wspaniałą pogodą.
Ruszamy od Trzech Studnicek.
Widać, że Kryvań to popularny szczyt - turystów jest sporo. Tuż pod wierzchołkiem podziwiamy wyczyny szybownika, który okrąża górę w tak bliskiej odległości, że wygląda jakby zaraz miał zahaczyć o nią skrzydłem. Ze szczytu - wspaniała panorama...
Na koniec robimy sobie dzień typowo "wczasowy" - jedziemy do Starego Smokovca, a stamtąd kolejką na Hrebieniok. Stąd w słońcu piękny widok na Tatrzańską Łomnicę i Lodowy Szczyt.
Idziemy do doliny Studeneho Potoka, a stamtąd zatłoczonym "deptakiem" do Chaty Zemkovskeho. Później wędrujemy jeszcze kawałek w stronę Chaty Terycho i wygrzewamy się w słońcu na skałach.
Niestety ... pora wracać...